![]() |
| Fot. Kağan Karatay |
Artykuł dedykowany osobom pracującym z ludźmi: coachom, psychologom, terapeutom, pracownikom socjalnym, kuratorom, nauczycielom i wszystkim, którzy wiedzą, że zanim człowiek podejmie decyzję, często już coś czuje, choć jeszcze nie potrafi tego nazwać.
W poprzednim artykule pisałam, że ciało jest naszym kompasem. To ono pierwsze podpowiada, kiedy żyjemy w zgodzie ze sobą, a kiedy powoli od siebie odchodzimy. Zanim jeszcze nazwiemy coś wglądem, ciało już o tym mówi – uciskiem w klatce piersiowej, zatrzymanym oddechem, zaciśniętą szczęką czy ciężarem, którego nie potrafimy wyjaśnić.
Ale ciało nie kończy swojej roli na wglądzie.
Ono wie również, kiedy zbliża się decyzja.
Często wcześniej niż umysł.
Cielesne „tak” i cielesne „nie”
Zapytaj klientkę:
– Co dzieje się w Twoim ciele, kiedy myślisz o tym, żeby zostać?
A potem:
– Co dzieje się w Twoim ciele, kiedy wyobrażasz sobie zmianę?
Przy pozostaniu najczęściej pojawiają się napięcie, płytki oddech, ciężar w brzuchu, zaciśnięta szczęka albo ból ramion.
Kiedy pojawia się decyzja zgodna z nami, ciało często reaguje inaczej. Nie zawsze znika lęk. Ale oddech staje się głębszy. Ramiona miękną. Jakby coś, co długo było dźwigane, można było na chwilę odłożyć.
To nie jest magia. Ciało często sygnalizuje coś, czego jeszcze nie umiemy nazwać. Umysł dopiero próbuje to zrozumieć.
Zanim więc zaczniemy sporządzać kolejną listę „za i przeciw”, warto zatrzymać się na prostszym pytaniu:
Gdzie w moim ciele mieszka „tak”, a gdzie „nie”?
Nie szukaj od razu wyjaśnienia. Najpierw posłuchaj.
Mięsień decyzyjny
Nikt nie zaczyna ćwiczeń od największego ciężaru.
Najpierw pojawiają się małe obciążenia. Potem coraz większe. Z czasem ciało robi rzeczy, które kiedyś wydawały się niemożliwe.
Z decyzjami jest podobnie.
Jeżeli przez lata wybieraliśmy święty spokój zamiast prawdy, dostosowanie zamiast własnego zdania czy zgodę zamiast granic, trudno oczekiwać, że pewnego dnia bez wysiłku podejmiemy największą decyzję swojego życia.
Odwagi również trzeba się uczyć.
Dlatego mięsień decyzyjny buduje się od małych rzeczy.
Powiedz, co naprawdę chcesz zjeść na obiad.
Wyjdź z rozmowy, która przestała Ci służyć.
Odmów przysługi, jeśli nie masz już przestrzeni.
Każda z tych decyzji wydaje się niewielka. Razem budują zaufanie do siebie.
Mała praktyka między sesjami
Nie szukaj od razu wielkiej zmiany. Przez tydzień zauważ trzy drobne decyzje, które podejmujesz każdego dnia. Zatrzymaj się na chwilę przed każdą z nich i zapytaj:
Co dzieje się teraz w moim ciele?
A potem sprawdź jeszcze raz, kiedy decyzja już zapadnie. Nie oceniaj. Nie analizuj. Po prostu zauważ.
Spróbuj także wyobrazić sobie siebie kilka miesięcy po podjęciu ważnej decyzji.
Nie pytaj najpierw umysłu. Zapytaj ciało. Czy pojawia się napięcie? Czy ulga? Czy oddech staje się spokojniejszy?
Czasem właśnie tam kryje się odpowiedź.
Pytania, które warto zabrać ze sobą
Z jaką małą niewygodą godzę się każdego dnia, choć wiem, że nie muszę?
Gdzie w moim ciele zaczyna się różnica między „muszę” a „chcę”?
Kiedy ostatni raz moje ciało wiedziało coś wcześniej niż mój umysł?
Posłuchaj siebie i zapytaj: „Co moje ciało próbuje mi powiedzieć od dawna?”
Być może odpowiedź już znasz. Potrzebujesz tylko odwagi, żeby jej nie zagłuszyć.






