Kiedy zmysły otwierają drzwi do „TAM”, jak wrócić do „TU”?

Artykuł dedykowany osobom pracującym z ludźmi: coachom, psychologom, terapeutom, pracownikom socjalnym, kuratorom, nauczycielom i wszystkim, którzy wiedzą, że czasem zapach, dźwięk lub obraz potrafią uruchomić więcej niż najtrudniejsze pytanie.

Jest takie doświadczenie, które zna chyba każdy, choć nie każdy umie je nazwać. Idziesz ulicą i nic szczególnego się nie dzieje. Nagle pojawia się zapach, dźwięk albo znajomy obraz. I przez chwilę jesteś gdzie indziej – w innym miejscu, czasie, przy innym człowieku.

Fot. Vika Glitter | pexels.com

Czasem to miłe. Kilka nut starej piosenki albo smak poziomek nawleczonych na źdźbło trawy i wracają wakacje sprzed dwudziestu lat. Zapach ciasta przywołuje kuchnię babci niemal ze wszystkimi szczegółami.

Ale nie wszystkie drzwi prowadzą do miejsc, do których chcemy wracać.

Zdarza się, że obraz pojawia się bez zaproszenia. Dźwięk uruchamia lęk, którego nie rozumiemy. Zapach sprawia, że ciało nagle się napina, serce przyspiesza, a człowiek myśli tylko jedno:

Chcę, żeby to się skończyło.

Co wtedy?

Najpierw sprawdź, gdzie jesteś

Nie każda silna reakcja jest flashbackiem i nie każde wspomnienie oznacza traumę. Warto jednak zauważyć moment, w którym „tam” staje się bardziej obecne niż „tu”.

Jeżeli pracujesz z ludźmi, możesz zobaczyć nagłą zmianę. Wzrok zatrzymuje się w jednym miejscu. Oddech staje się płytszy. Człowiek milknie albo odpowiada jakby z daleka.

Pierwszy odruch osoby pomagającej bywa prosty – zrozumieć.

Co widzisz? Co się wtedy wydarzyło? Kto tam był?

Tylko że może to nie być najlepszy moment na odkrywanie historii. Czasem ważniejsze jest pytanie:

Jak pomóc człowiekowi wrócić do „tu”?

Można poprosić go, żeby rozejrzał się po pomieszczeniu. Powiedział, gdzie jest. Zobaczył trzy przedmioty. Poczuł stopy oparte o podłogę albo plecy na fotelu.

To bardzo proste. I właśnie dlatego łatwo o tym zapomnieć.

Zmysły, które potrafią otworzyć drzwi do „tam”, mogą również pomóc odnaleźć drogę do „tu”.

Kiedy wraca obraz

Powracający obraz potrafi być niezwykle natarczywy. Człowiek wie, że wydarzenie już minęło, a mimo to obraz wraca. Niektórym pomaga świadoma zmiana sposobu, w jaki go sobie wyobrażają.

Można spróbować przenieść go na kartkę papieru. Jak zdjęcie. W wyobraźni zgnieść kartkę, odłożyć ją albo wyrzucić daleko i obserwować, jak staje się coraz mniejsza i znika.

Można oddalić sam obraz, odebrać mu kolor albo wyobrazić sobie, że zamiast zajmować całe pole widzenia, staje się niewielkim znaczkiem na końcu pokoju.

Innym pomaga ekran kina. Obraz jest na ekranie, a ja siedzę na widowni. Widzę fotel, salę, odległość między mną a ekranem. Seans dobiega końca. Ekran gaśnie. Zapalają się światła.

Czy to usuwa wspomnienie? Nie. Ale czasem pomaga odzyskać odrobinę dystansu wobec obrazu, który jeszcze chwilę wcześniej zajmował całą przestrzeń. Jeżeli jednak obraz nasila reakcję albo człowiek coraz bardziej traci kontakt z teraźniejszością – nie idziemy dalej. Wracamy do pokoju. Do głosu. Do podłogi pod stopami. Do tego, co jest teraz.

Kiedy wraca zapach

Zapach potrafi być bezlitosny. Nie pyta, czy masz dziś ochotę wspominać. Po prostu pojawia się i ciało reaguje.

Dlatego w pracy ze zmysłami interesuje mnie nie tylko to, co uruchamia, ale również to, co pomaga wracać.

Warto wcześniej znaleźć własny, dobrze znany zapach. Perfumy. Mydło. Olejek. Kawę. Cokolwiek, co kojarzy się z teraźniejszością albo miejscem, w którym czujemy się bezpiecznie. Nie po to, żeby wymazać trudny zapach. Raczej po to, żeby uwaga miała drugi punkt zaczepienia.

Czuję tamten zapach. Moje ciało reaguje. Ale czuję też zapach kawy. Powietrze w pokoju. Oparcie fotela. Jestem tutaj.

Dla jednej osoby będzie to lawenda. Dla innej kawa. A ktoś trzeci na lawendę dostanie szału. Jak zwykle w pracy z człowiekiem – warto najpierw zapytać, zamiast z entuzjazmem wyciągać „aromaterapeutyczny zestaw ratunkowy.”

Kiedy wraca dźwięk

Z dźwiękiem może być podobnie. Trzaśnięcie drzwi. Ton głosu. Hamowanie samochodu. Konkretna melodia.

Czasem pomaga znalezienie dźwięku, który należy do teraźniejszości. Głos osoby siedzącej obok. Tykanie zegara. Dzwony kościoła. Ruch ulicy za oknem.

Można zapytać:

– Jakie trzy dźwięki słyszysz teraz?

Jeżeli trudny dźwięk wraca w wyobraźni, niektórym pomaga świadoma zmiana jego właściwości. Spowolnienie. Ściszenie. Zmiana tonu.

Tak, nawet głos brzmiący jak Myszka Miki.

Nie twierdzę, że Myszka Miki leczy traumę. Disney chyba też nie. 😊

Są też osoby, którym pomaga coś znacznie prostszego – świadome nucenie dobrze znanej melodii. Nie po to, żeby zagłuszyć wspomnienie. Raczej po to, żeby dać uwadze coś, co należy do teraźniejszości.

Pięć, cztery, trzy...

Jedną z najprostszych metod pomagających wrócić uwagą do teraźniejszości jest grounding 5–4–3–2–1.

Rozejrzyj się i zauważ pięć rzeczy, które widzisz. Potem cztery rzeczy, których możesz dotknąć. Trzy dźwięki, które słyszysz. Dwa zapachy. Jeden smak.

Nie chodzi o wykonanie ćwiczenia „na piątkę”. Chodzi o to, żeby uwaga miała do czego wrócić.

Tutaj jest ściana.

Tutaj fotel.

Słyszę samochód.

Czuję materiał pod palcami.

Jestem teraz.

Stabilizacja to nie terapia traumy – to zdanie chcę powiedzieć wyraźnie.

Pomoc człowiekowi w odzyskaniu orientacji w teraźniejszości nie oznacza, że prowadzimy terapię traumy. Silna reakcja nie jest zaproszeniem do szukania wypartego wspomnienia, tylko dlatego, że drzwi na chwilę się uchyliły. Czasem najbardziej profesjonalne jest pomóc człowiekowi wrócić i zadać sobie pytanie:

Czy to jest jeszcze obszar mojej pracy?

Jeżeli takie doświadczenia powtarzają się, są bardzo silne albo człowiek traci kontakt z teraźniejszością, warto skierować go do specjalisty przygotowanego do pracy z traumą. Nie wszystko trzeba otwierać. I nie każdą otwartą historię trzeba natychmiast przeczytać do końca.

Zmysły działają w obie strony

Fascynuje mnie, jak szybko zapach, obraz albo dźwięk potrafią zabrać człowieka do miejsca, którego czasem od lat świadomie nie odwiedzał.

Ale fascynuje mnie również druga strona.

Światło w pokoju.

Podłoga pod stopami.

Zapach ulubionej kawy.

Muzyka, którą znam.

Głos drugiego człowieka.

To także są zmysły.

Może więc nie zawsze chodzi o to, żeby walczyć z tym, co otworzyło drzwi do „tam”.

Może warto wcześniej zadbać o to, żeby wiedzieć, co pomaga nam wracać do „tu”.

Każdy z nas może stworzyć swój własny zestaw ratunkowy.

Ulubiony zapach.

Kilka taktów muzyki.

Kamień w kieszeni.

Kubek ciepłej herbaty.

Zdjęcie.

Modlitwa.

Czyjś głos.

Nie dlatego, że uchronią nas przed trudnymi wspomnieniami.

Ale dlatego, że kiedy zmysły otworzą drzwi do przeszłości, łatwiej będzie odnaleźć drogę powrotną. Bo przeszłość czasem wraca bez zaproszenia.

Dobrze wiedzieć, co pomaga nam wracać do „TU”.

Artykuł jest częścią cyklu „Inteligencja ciała w pracy z człowiekiem”. Przyglądam się w nim temu, co człowiek pokazuje, czuje i robi, zanim zdąży wszystko wyjaśnić słowami.