Biologia widzenia i mądrość biblijna jako metafory coachingowe
Ten artykuł jest próbą połączenia biologii widzenia, refleksji biblijnej oraz pytań i metafor wykorzystywanych w pracy nad samoświadomością i rozwojem. Skierowany jest do osób pracujących z ludźmi: liderów, mentorów, coachów, pedagogów i do każdego, kto chce lepiej rozumieć siebie oraz swoje relacje z innymi. Nie po to, by udowadniać naukowe zależności, lecz by uważniej przyjrzeć się temu, jak patrzymy: na siebie, innych ludzi i własne życie.„Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są; widzimy je takimi, jakimi jesteśmy.” — Anaïs NiSą sytuacje, w których patrzymy na coś bardzo długo… i nadal tego nie widzimy. Czasem dotyczy to innych ludzi. Czasem własnych emocji. A czasem schematów, które powtarzamy od lat, choć obiecujemy sobie, że „tym razem będzie inaczej”. To ciekawe, że właśnie ludzkie oko może nas czegoś ważnego nauczyć o samoświadomości. Bo oko nie działa jak aparat fotograficzny. Nie rejestruje świata obiektywnie. Mózg nieustannie interpretuje obrazy, uzupełnia braki, wybiera, na czym się skupić, a co pominąć. W pewnym sensie podobnie funkcjonujemy w relacjach, konfliktach i codziennych decyzjach: patrzymy przez własne filtry, doświadczenia i emocje. I może właśnie dlatego metafory związane ze wzrokiem tak mocno wybrzmiewają zarówno w psychologii, jak i w Biblii.
![]() |
| Eugene Golovesov | pexels.com |
Czego uczy nas oko?
Plamka ślepa: czyli o tym, czego w sobie nie widzimyKażdy człowiek ma w oku tzw. plamkę ślepą — miejsce, w którym siatkówka nie odbiera obrazu. Teoretycznie powinniśmy widzieć w tym miejscu pustkę. Ale jej nie widzimy. Nasz mózg automatycznie „domalowuje” brakujący fragment obrazu, korzystając z tego, co znajduje się wokół. Robi to tak skutecznie, że nawet nie zauważamy, że czegoś nie widzimy. To bardzo poruszająca metafora ludzkiego funkcjonowania. W życiu również mamy swoje plamki ślepe: przekonania, reakcje i schematy, których sami nie dostrzegamy, choć wpływają na nasze relacje i decyzje. Czasami ktoś mówi: „Nie rozumiem, dlaczego ciągle trafiam na podobnych ludzi.” Albo: „I znów to samo.” Być może właśnie tam zaczyna się obszar niewidoczny dla nas samych.
Akomodacja: jak „zoom w aparacie” – życie też potrzebuje ostrości
Nasze oczy nie potrafią jednocześnie wyostrzyć tego, co blisko, i tego, co daleko. Gdy skupiamy się na detalu — tracimy szerszy obraz. Gdy patrzymy daleko — rozmywają się szczegóły. Czasem dokładnie tak wygląda nasze życie. Bywa, że człowiek skupia się na jednym problemie i przestaje widzieć sens, kierunek albo nadzieję. Innym razem żyje wielką wizją przyszłości, ale nie robi żadnego konkretnego kroku tu i teraz. Sztuka polega nie tylko na patrzeniu, ale na świadomym ustawianiu ostrości.
Adaptacja do ciemności : zmiana potrzebuje czasu
Kiedy wchodzimy do ciemnego pomieszczenia, początkowo prawie nic nie widzimy. Dopiero po pewnym czasie oczy zaczynają dostrzegać kontury, światło i szczegóły. Nie dzieje się to od razu. Podobnie bywa ze zmianą. Nawet dobrą zmianą. Nowa praca, zakończenie relacji, nowa rola życiowa, wyjście z kryzysu — wszystko to wymaga czasu, zanim „zobaczymy” nową rzeczywistość wyraźnie. Czasami człowiek myśli:
„Chyba popełniłem błąd, skoro czuję się tak niepewnie.” A może to po prostu czas adaptacji. Moment, w którym stare sposoby widzenia już nie działają, a nowe dopiero się rodzą.
Belka i źdźbło — o patrzeniu na innych i siebie
„Czemu patrzysz na źdźbło w oku brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?” — Mt 7,3To jedno z tych zdań, które znamy od lat, a jednak wraca z nową siłą, gdy zaczynamy pracować nad sobą.
Belka: czyli nasze własne filtry
Najtrudniej zobaczyć to, co jest najbliżej nas. Własne schematy, zranienia, przekonania i lęki stają się częścią naszego patrzenia. Tak bardzo się do nich przyzwyczajamy, że zaczynają wydawać się „obiektywną prawdą”.
Dlatego człowiek często nie widzi swojej „belki” nie z powodu złej woli, ale dlatego, że patrzy właśnie przez nią. To wymaga zgodny na to, że nasze widzenie moze być niepełne. Bo rozwój zaczyna się zwykle nie od odpowiedzi, ale od momentu, w którym ktoś odważy się pomyśleć: „A co, jeśli nie widzę całego obrazu?”
Projekcja: to, co nas porusza w innych
Psychologia mówi o projekcji — mechanizmie, w którym szczególnie silnie reagujemy na cechy innych ludzi, które w jakiś sposób dotykają także nas samych. Czasem najbardziej irytuje nas u innych to, czego sami w sobie nie akceptujemy. To trudna refleksja. Ale też bardzo uwalniająca. Bo kiedy przestajemy walczyć wyłącznie ze „źdźbłami” innych ludzi, możemy zacząć lepiej rozumieć siebie.
Najpierw zobaczyć siebie
W metaforze „belki i źdźbła” nie chodzi o zakaz pomagania innym. Chodzi raczej o kolejność: najpierw zobaczyć wyraźniej siebie… potem próbować prowadzić innych. To ważne nie tylko dla coachów czy terapeutów. Także dla rodziców, liderów, partnerów i wszystkich ludzi będących w relacjach. Bo często dajemy innym nie to, co chcemy im dać — ale to, czego sami jeszcze nie przepracowaliśmy.
Pokora jako sposób patrzenia
Czasami dojrzałość nie polega na tym, że widzimy wszystko najlepiej, ale na świadomości, że nasze widzenie zawsze będzie częściowe. Pokora nie oznacza umniejszania siebie. Oznacza gotowość do zadawania pytań: „Czy mogę się mylić?”, „Czy widzę całość?”, „Jak wygląda to z innej perspektywy?”. To właśnie tam zaczyna się głębsze rozumienie siebie.
Być może rozwój nie polega przede wszystkim na naprawianiu siebie, ale na uczeniu się bardziej świadomego patrzenia. Patrzenia trochę uczciwiej. Trochę szerzej. Trochę mniej automatycznie.
Plamka ślepa przypomina, że każdy z nas czegoś nie widzi.
Belka w oku, że patrzymy przez własne historie i emocje.
A oko jako całość pokazuje, że widzenie nigdy nie jest tylko odbiorem rzeczywistości, ale również jej interpretacją.






