Nie wszystko co „Twoje” jest tak naprawdę zgodne z Tobą

Czy jesteś naprawdę sobą… czy tylko dobrze dopasowaną wersją oczekiwań?

Zatrzymaj się na chwilkę… nie odpowiadaj automatycznie… poczuj to, co Ci przychodzi. Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś, kim tak naprawdę jesteś, gdy na moment znikają role, obowiązki, presja i narracje innych? Co w ogóle w Twoim odczuciu znaczy „być sobą”? Czy kiedykolwiek pozwoliłeś/aś sobie poczuć siebie od środka, a dopiero potem wyrazić to na zewnątrz?

Na co dzień rzadko się nad tym zastanawiamy. Żyjemy w napięciu… w tempie, które narzuca system i środowisko, w którym żyjemy. Spokój zagłuszany jest przez „więcej, szybciej, mocniej”. Ciekawostką jest to, że również sami to tempo jeszcze podkręcamy, bo ciągle jest nam „mało”. Uciekamy od emocji, które domagają się naszej uwagi i spojrzenia na siebie w sposób mało wygodny… ten prawdziwy.

Ilustracja: OpenAI

Kiedy mówię o uważności, często skłaniam się ku rzeczom na pozór prostym. Na przykład śpiew ptaka. Nie w sposób merytoryczny, tylko naprawdę. Zwróć uwagę na to, jak wydobywa dźwięk, w jakiej tonacji, jak zmienia rytm. I nagle w głowie pojawia się cisza… na ustach rysuje się uśmiech, zaczynasz czuć obecność. To, że jesteś w stanie zwrócić uwagę na tak „zwyczajny” szczegół, jest jednym z pierwszych sygnałów, że Twój układ nerwowy zaczyna wracać do regulacji. Organizm wychodzi ze stanu ciągłego napięcia.

Żyjąc w ciągłym stresie i nieustannym działaniu, tracimy zdolność zauważania szczegółów. Na pewnym etapie funkcjonujemy w trybie przetrwania i nawet tego nie czujemy. Mózg nie zwraca uwagi na „zbędne” elementy, tylko pełni rolę ochronną organizmu i koncentruje się na gospodarowaniu energią niezbędną do funkcjonowania. Ciało działa, głowa działa… ale my jesteśmy coraz dalej od siebie. 

Dokładnie tak samo jest z poczuciem siebie. Przyzwyczajeni do schematów, cudzych narracji i przekonań, które w środku czujemy jak nie swoje, uczymy się nie być sobą. Stajemy się projekcją oczekiwań w pracy, relacjach i codziennych decyzjach.

Często dopiero wtedy, gdy stres zaczyna puszczać, pojawia się coś niepokojącego… lęk, poczucie ciężkości, lekki niepokój. W głowie pojawiają się myśli: „coś jest ze mną nie tak”.

Prawda jest jednak inna. To nie jest błąd — to sygnał. Głowa, przyzwyczajona do znanych schematów, zaczyna doświadczać dysonansu poznawczego, czyli napięcia pomiędzy tym, co robisz, a tym, co naprawdę czujesz, że jest Twoje. To jeden z pierwszych objawów samoregulacji i powrotu do siebie. Powrotu, który bywa niewygodny. Trzeba jasno powiedzieć: prawda o sobie rzadko od razu daje ulgę. Najpierw daje uczciwość — integrację — która wprowadza dyskomfort.

Teraz najważniejsze pytanie. Nie do ogółu. Do innych. Do Ciebie. Jak na chwilę obecną, tu i teraz, uważasz… czy jesteś sobą, czy dopiero uczysz się do siebie wracać? Bycie sobą to nie hasło, to proces. Cichy, czasem trudny, ale jedyny, który naprawdę reguluje życie od środka.